Strategiczna inwestycja rządu z problemami na starcie

Listopad 18, 2016
Tagi:
[fb_button]

Urząd Morski w Gdyni prowadzi postępowanie na wybór wykonawcy koncepcji i projektu przekopu Mierzei Wiślanej. Ze wszech miar słuszna decyzja o rozpoczęciu realizacji projektu naznaczona jest piętnem pośpiechu – powszechną bolączką „polskiego modelu realizacji inwestycji”. Termin składania ofert przedłużono do 10 listopada, jednak samo zamówienie naszpikowane jest ryzykami ważącymi na powodzeniu przedsięwzięcia.

dokumenty

@pixfly źródło: Fotolia.com

Po pierwsze termin realizacji. Wykonawca tej kluczowej dla regionu inwestycji będzie miał 18 miesięcy na:
•    opracowanie badań i koncepcji trzech wariantów realizacji;
– po wyborze wariantu:
•    wykonanie raportu oddziaływania na środowisko;
•    wykonanie projektów budowlanych (w tym projektów toru wodnego i modernizacji wejścia do portu w Elblągu, sztucznej wyspy);
•    operatów wodno-prawnych dla poszczególnych urządzeń.

Jeśli weźmie się pod uwagę, że przygotowanie samego raportu oddziaływania na środowisko może zająć ponad rok – a ten będzie można opracować dopiero po czasochłonnych badaniach i inwentaryzacjach, opracowaniu wariantów koncepcji i wskazaniu optymalnego rozwiązania – wykonanie zakresu zamówienia w założonym terminie wydaje się mało prawdopodobne. Nie jest możliwe, żeby pierwszy etap zamówienia ukończyć w sześć miesięcy, konsekwentnie faktyczny czas realizacji będzie o wiele dłuższy niż oczekuje tego zamawiający.

Po drugie budżet zamówienia. Całość inwestycji szacowana jest na blisko 900 mln PLN. Przyjmując, że minimalna wartość usług dla skomplikowanych prac projektowych powinna wynieść ok. 3% tego budżetu, zamawiający powinien przewidzieć na ten cel ponad 25 mln PLN. Tymczasem Urząd Morski w Gdyni przewidział na realizację tego zamówienia niewiele ponad 6 mln PLN. Zamówienie jest więc silnie niedoinwestowane, co bezpośrednio odbije się na jakości opracowań projektowych, o ile znajdzie się wykonawca, który zaoferuje cenę mieszcząca się w budżecie.

Po trzecie najniższa cena. Zamawiający naiwnie skonstruował pozacenowe kryteria oceny ofert w sposób teoretycznie zgodny z ustawą pzp, jednak w praktyce skazujący go na wybór oferty z najniższą ceną. Aż 40% wagi oferty mają takie kryteria jak pobyt nadzoru inwestorskiego na budowie i pobyt nadzoru inwestorskiego na radach budowy. Należy podpowiedzieć zamawiającemu, że WSZYSCY wykonawcy zaoferują maksymalne (dopuszczalne) pobyty nadzoru inwestorskiego na budowie i wszyscy wykonawcy otrzymają tę samą (maksymalną) ilość punktów za te kryteria – 40 punktów.

Nie mamy wątpliwości, że ten zabieg to obejście prawa, który odbije się negatywnie na samym postępowaniu i całej realizacji. Wybór wykonawcy usługi intelektualnej w oparciu o kryterium najniższej ceny to największy błąd jaki może popełnić inwestor. Decydując się na wybór takiej metody przygotowania kluczowych dokumentów technicznych, ten musi się liczyć ze wzrostem kosztu realizacji w stosunku do umowy, którą podpisze z przyszłym wykonawcą, nawet do 20% jego wartości. Prosty rachunek powinien przekonać zamawiającego, że o wiele bardziej opłaca się więcej wydać na dobry projekt, żeby na późniejszym etapie minimalizować dodatkowe kosztów. Wielokrotnie dowiedziono tego w badaniach poświęconych wpływowi jakości dokumentacji projektowej na wzrost kosztów realizacji robót, choć intuicyjnie zależność ta wydaje się oczywista.

Po czwarte warunki udziału. Zamówienie to obnaża także wiele słabości przepisów ustawy pzp. Usługi projektowania tak skompilowanych budowli (morskie badania geotechniczne, budowa mostów, budowli hydrotechnicznych, etc.) nie są realizowane w Polsce często. Ustawowy wymóg aby doświadczenie wykonawcy dokumentować realizacjami z ostatnich trzech lat silnie ogranicza konkurencję, o czym piszemy już od wielu lat. Nie powinno dziwić, jeżeli wykonawcy będą posiłkowali się zagranicznymi „referencjami”, aby wykazać spełnienie warunków udziału w postępowaniu, bowiem „referencje” krajowe będą już nieaktualne.

Od wykonawców wymaga się przedstawienie tzw. referencji jedynie dla dwóch budowli hydrotechnicznych o wartości min. 500 tys. PLN, ale też jednocześnie ukończonych badań geotechnicznych, które uzyskały decyzję min. środowiska. Nie wyjaśniono jednak, jakim dokumentem mógłby się wylegitymować wykonawca, który zrealizował takie badania w innym systemie prawnym, gdzie zgoda ministra środowiska nie jest wymagana.

Podsumowując, projekt przekopu mierzei zrealizuje najtańszy wykonawca, w budżecie znacznie poniżej faktycznej wartości i w terminie niemożliwym do dotrzymania. Można mieć tylko nadzieję, że nie znajdzie się chętny lub wszystkie oferty zostaną odrzucone i zamawiający będzie miał okazję zrewidować swoje podejście do najważniejszego elementu procesu, jakim jest przygotowanie projektów.

 

Rafał Bałdys, wiceprezes PZPB

źródło: PZPB

Targi i konferencje

Zobacz więcej wydarzeń